Rozdział 7
Na moim łóżku siedział Lou razem z Leonem -o kurwa to jak nic awantura - pomyślałam i w tej chwili w moją stronę odwrócił się mój brat
-Co to kurwa ma znaczyć ?-zapytał , gdy stałam do nich tyłem i wyciągałam z szafki bieliznę , na szczęście mój ręcznik był dość długi
-Nie za bardzo rozumiem twoje pytanie -powiedziałam odwracając się do chłopców i patrząc na nich z rozbawieniem .Jeden miał twarz czerwoną ze zdenerwowania (czyt .Lou ) , a drugi z zawstydzenia ( czyt .Leon ) słodko wygląda jak się rumieni *.*
-Dlaczego paradujesz pół naga po pokoju ?-zapytał
-Jak byś nie widział geniuszu to zapomniałam bielizny -powiedziałam
-Wiesz co jestem tak genialny ,że nie zauważyłem -powiedział
-W takim razie przewidziana jest wizyta u okulisty -powiedziałam
-Ja tu się nie przyszedłem śmiać -krzyknął
-Nie przeklinaj w moim towarzystwie , bo jak ja to robię to masz jakieś ale -powiedziałam ze spokojem -To jak nie przyszedłeś się powydzierać , ani śmiać to co cię tu sprowadza ?-zapytałam
-No wiesz kurwa chciałem sobie popatrzeć na pół nagi tyłek mojej siostry -powiedział , a ja się cwaniacko uśmiechnęłam
-Jak już sobie popatrzyłeś to wybacz , ale idę się ubrać -powiedziałam z chytrym uśmieszkiem i zanim skierowałam się do łazienki spojrzałam jeszcze na Leona i puściłam mu oczko na co chłopak jeszcze bardziej się speszył . Weszłam do łazienki i ubrałam wcześniej przygotowany zestaw . Wysuszyłam włosy , spięłam grzywkę do góry i zrobiłam makijaż po 20 minutach wyszłam z łazienki , a w moim pokoju o dziwo nie było już tego czuba czyt .Lou . Na łóżku leżał Leon i z zaciekawieniem patrzył się w sufit .
-Co jest tak bardzo ciekawego w tym beznadziejnym suficie ?-zapytałam kładąc się koło chłopaka , na co on zareagował lekkim drygnięciem
-Przestraszyłaś mnie -powiedział
-Oj przepraszam -rzekłam i pocałowałam go w usta
-O już dobrze -powiedział
-Jesteś słodki jak się rumienisz -powiedziałam i ponownie pocałowałam chłopaka .
-Może zabierzemy , już tego gluta dla ich dobra ?-zapytał
-Mi tam zbytnio nie zależy na ich dobrze , a czemu już chcesz ją zabrać ?-zapytałam
-Jak się ubierałaś to mama napisała sms ,żebym niedługo przyprowadził Lenę -powiedział
-No to choć -powiedziałam i zeszliśmy na dół . Mała w całe szalała i biegała w kółko za Lou , a reszta leżała zmęczona na kanapie
-Dobra Lenka pożegnaj się z chłopakami i idziemy -powiedziałam
-Jak to już ?-zapytała
-Tak jest już późno mama się martwi - powiedział Leon
-Nie ja jeszcze nie chcę iść -powiedziała mała uciekając .Lou pobiegł za nią i po około 5 minutach wrócił z dziewczynką (śpiącą ) na rękach
-Jak ty to zrobiłeś ?-zapytał Leon biorąc małą na ręce
-Ma się ten dar -odpowiedział
-A tak na serio ?-zapytałam
-Oj zaczęła płakać , więc ja ją przytuliłem i obiecałem ,że jeszcze tutaj przyjdzie , a ona po chwili usnęła .
-No to serio masz dar wielki młotku , obiecałeś więc w najbliższym czasie jeszcze nie raz zabawicie się w niańki -powiedziałam i razem z Leonem , który miał małą na rękach wyszliśmy ode mnie kierując się w stronę domu chłopka .Po około 30 minutach byliśmy już na miejscu . Chłopak przekazał małą swojej mamie i poszliśmy do skate parku .
-Miejsce w którym się poznaliśmy -powiedział
-Dokładnie -powiedziałam i pocałowałam czule chłopaka . Jednak po chwili poczułam wibrację w kieszeni .Postanowiłam to olać i pogłębiłam pocałunek . Telefon nie dawał o sobie zapomnieć , po kilku nieodebranych połączeniach postanowiłam zlitować się nad osobą dzwoniącą , którą okazał się Lou .
-Czego chcesz ?-zapytałam
-W tej chwili masz przyjść do domu to bardzo ważne -powiedział i rozłączył się . Serio co może być , aż tak ważne ,żeby ten matoł dzwonił co 5 sekund bez przerwy
-Dobra ja muszę się zbierać Lou ma chyba rozwolnienie i zabrakło mu papieru -powiedziałam , a chłopak zaśmiał się i złączył nasze usta w pocałunku .
-Pa -powiedział , a ja odpowiedziałam mu tym samym tylko jeszcze machając . Jak najszybciej umiałam pobiegłam do domu .Weszłam i od progu krzyknęłam
-Co ty kurwa taki zdenerwowany papier tam gdzie zawsze , a tabletki na rozwolnienie w szafce -krzyczałam kierując się w stronę kuchni skąd dobiegały śmiechy chłopaków
-Widzę ,że jednak te kilka dni tutaj niczego cię nie nauczyło -powiedziała moja mama ? serio kurwa co ona tu robi ?-zapytałam sama siebie
-Myślałam ,że może jednak coś do ciebie dotrze ... -zaczęła się pewnie godzinna pogadanka jaka to ja jestem niewychowana i porywcza , ale niestety nie będę znała treści monologu mojej rodzicielki bo wyłączyłam się po słowach "Myślałam ,że może jednak coś do ciebie dotrze " i rozmyślałam o nowej szkole , czy poznam nowych znajomych , a może nawet przyjaciół i w sumie to też trochę o Leonie .Nie no nie trochę prawie cały czas .
Kurcze...Swietnie piszesz i zazdroszcze ci takiej wenyy...
OdpowiedzUsuńzapraszam na:
http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com
Świetne opowiadanie ;) Masz wielki talent do pisania powinnaś w przyszłości napisać książkę. ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i zapraszam do mnie:
http://deszczowooo.blogspot.com