Rozdział 1
Rano jak zwykle wstałam koło 10 . W sumie dzisiaj 30 (piątek ) jeszcze kilka dni wakacji to trzeba korzystać . Zwlekłam moje zwłoki z łóżka i podeszłam do walizki i wyjęłam ten zestaw :
Włosy związałam w koka i zrobiłam makijaż . Spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i schowałam je do jednej z walizek . Wyszłam z mojego pokoju kierując się w stronę kuchni . Wzięłam jabłko i usiadłam na blacie . Gdy już wyrzucałam ogryzek zadzwonił dzwonek . Po chwili drzwi otworzyła Fizzy krzycząc , byłam pewna że pół mózg przyjechał . Gdy weszłam do przedpokoju stwierdziłam ,że się nie myliłam .Nie minęła nawet minuta , a bliźniaczki już były na dole i wisiały na szyj Lou . Chłopak zaśmiał się i przytulił wszystkie
-Jedziemy ?-zapytał mnie
-Walizki są na górze -powiedziałam , a chłopak poszedł na górę po chwili schodząc z 2 wielkimi walizkami
-Co ty tam spakowałaś ?-zapytał
-A jak myślisz ?-zapytałam
-Kamienie -powiedział
-To wysil czasem mózg i pomyśl ,że do walizek wkłada się ubrania -powiedziałam ciągnąc torby do auta szatyna . Usiadłam z przodu koło kierowcy . Po 10 min do auta przyszedł Lou z moją ostatnią walizką
-Czemu tak długo ?-zapytałam
-Żegnałem się z mamą -powiedział , a ja teatralnie przekręciłam oczami
-Pożegnałaś się ?-zapytał
-Nie widzę takiej potrzeby -powiedziałam
-Szybo idź się pożegnać -rozkazał ???
-Już idę zrzędo -powiedziałam i pobiegłam do domu przytuliłam mamę , Fizzy i bliźniaczki pomachałam im i pobiegłam do samochodu
-Już pasuje ?-zapytałam oschle
-Gdybyś była trochę milsza to może -powiedział
-Śnisz -odszczeknęłam się i wsadziłam słuchawki w uszy ,w celu słuchania muzyki . Po chwili wpatrywania się w domy , które omijaliśmy .Wyjęłam słuchawki i spojrzałam w telefon .Moją tapetą było zdjęcie słodko uśmiechającego się Alexa .Po chwili zorientowałam się ,że po moim policzku spłynęła jedna łza .Szybko ją otarłam i odgoniłam od siebie myśli o nim .
-Kto to twój chłopak ?-zażartował Lou
-Były -powiedziałam obojętnie
-Czemu zerwaliście ?-zapytał , a mnie to pytanie bardzo zaskoczyło
-Domyśl się -powiedziałam
-No jakoś nie mogę -powiedział
-Ja czasem nie wierze ,że jesteśmy spokrewnieni jesteś tak pusty czy udajesz ?-zapytałam
-No wiesz , czasem myślę ,ale rzadko -powiedział
-Nie no spoko , a zerwaliśmy przez to ,że się przeprowadzam -powiedziałam bez uczuć
-Czemu ?-zapytał ponownie, on to lubił zadawać bezsensowne pytania
-Ja pierdole -zaczęłam
-Wyrażaj się -powiedział
-YHHH dobra , bo ja jakoś nie wierzę w związek na odległość-powiedziałam
-Nie jest ci szkoda ?-zapytał
-Może na początku było , ale teraz czuję do niego tylko i wyłącznie wstręt -powiedziałam , a chłopak nie dążył już tematu
-A w sumie to co zrobiłaś ,że mama ci kazała się przeprowadzić ?-zapytał
-Pobiłam dziewczynę -powiedziałam
-Za co ?-zapytał
-Dręczyła Fizzy mówiąc ,że jej brat to pedał -powiedziałam
-Ej no wiesz nie jestem gejem -powiedział
-Mi to mówisz to ona , a ja nie pozwolę naśmiewać się z dziewczyn ani z mojej rodziny -powiedziałam , a chłopak się tylko uśmiechnął
-A tak w ogóle to czemu wyglądasz tak marnie ?-zapytałam
-Bo wczoraj była ostra biba , a dzisiaj wstałem przed 8 -powiedział , a ja się zaśmiałam .W sumie to kochałam mojego brata , byliśmy do siebie strasznie podobni charakterami .
-Z jakiej okazji ?-zapytał
-No w sumie to 19 urodziny Liama -powiedział
-Aha starzy jesteście -powiedziałam , a po chwili przypomniało mi się jak mama mówiła na Lou
- Boobear daleko jeszcze ?-zapytałam
-Nie mów tak do mnie -krzyknął , a ja zaczęłam się śmiać
-To daleko jeszcze ?-zapytałam
-Za 10 min będziemy -powiedział , a ja pogrążyłam się w moich myślach na temat :szkoły i zastanawiałam się czy może w Londynie znajdę sobie jakąś przyjaciółkę lub dobrą koleżankę .
-Jesteśmy -powiedział , a ja wyszłam z auta i zaczęłam kierować się w stronę drzwi
-Nie pomożesz mi ?-zapytał
-Niech pomyślę nie chce mi się -powiedziałam i podeszłam do domu siadając na schodach . :
Nawet ładny dom -pomyślałam patrząc na brata , który ledwo co sobie radził
-Niall -krzyknął szatyn , a po chwili z domu wyszedł słodki blondyn
-Co ?-zapytał stając koło mnie
-Pomóż mi -powiedział Lou , a blondyn podszedł do niego i zabrał mu 2 torby .Jak na takie chucherko to całkiem silny
-Chodź -powiedział Lou przechodząc koło mnie , a ja jak to ja podniosłam dupę i poszłam za bratem
-No więc to jest Niall , Zayn , Liam i Harry -powiedział mój w sumie to bez mózgi brat
-Przecież wiem ośle -powiedziałam
-A skąd ?-zapytał nie no co za czub
-Ty masz sklerozę ?-zapytałam-przecież nie raz byliście u nas w domu -powiedziałam , a brat po chwili się uśmiechnął
-No więc hej -powiedzieli chłopcy
-Pa -powiedziałam i poszłam za tą sierotą czyt .Louis , która szła ledwo co po schodach na górę
-To twój pokój -powiedział
-Dzięki jest super -powiedziałam przytulając barta , który się głupio szczerzył
-A teraz wypad -powiedziałam i wypchnęłam brata , a następnie rozejrzałam się po moim nowym pokoju :
Był zajebisty , jeszcze ten motyw supermena .Po prostu uwielbiam supermena . ************************************************************************
Jak się podoba pierwszy rozdział może jutro dodam następny :D Proszę o komentarze i życzę miłego czytania :D



Bardzo się podoba :) Dawaj następny ;D
OdpowiedzUsuńhttp://whenever-you-kiss-him-im-breaking.blogspot.com/
http://now-i-know-i-am-not-alone.blogspot.com/